Infidel – Pichteshote (scenariusz), Aaron Campbell (rysunki)

Sierpień 4, 2019

Rasizmu naszego powszedniego

Jagoda Wochlik

Gdybyśmy żyli w idealnym świecie, pewnie panowałaby sprawiedliwość, a pojęcie „dyskryminacji” byłoby nam całkowicie obce. Tymczasem, choć mamy już XXI wiek, wielu ludzi na świecie doświadcza dyskryminacji ze względu na kolor skóry, płeć, wyznawaną religię, przynależność państwową czy orientację seksualną. W idealnym świecie pracodawca płaciłby dokładnie taką samą stawkę fachowcowi z danej dziedziny, niezależnie od tego czy jest on kobietą, czy mężczyzną. Idealny świat nie potrzebowałby parytetów, nie rzucałoby się kamieniami w osoby idące w paradzie równości. W idealnym świecie nie potrzebowalibyśmy tego rodzaju parad. W idealnym świecie wszyscy byliby kontrolowani na lotniskach w ten sam sposób. Tyle że nie żyjemy w idealnym świecie.

„Infidel” (angielskie słowo oznaczające „osobę bez wiary”) to efekt wspólnej pracy scenarzysty Pichteshote’a, dla którego jest to debiut na naszym rynku i rysownika Aarona Campbella. Jego polscy czytelnicy mogą kojarzyć jako twórcę ilustracji do „Cienia”.

Aisha przeprowadziła się wraz z chłopakiem, jego matką i córką do budynku, w którym trzy miesiące wcześniej wybuchła bomba, gdyż jeden z lokatorów dokonał zamachu. Od tego momentu dziewczyna doświadcza dziwnych wizji.

Pichteshote w przedmowie do komiksu przyznaje się do inspiracji filmem Jordana Peele’a „Uciekaj”. I rzeczywiście są one bardzo widoczne. Podobnie jak film Peele’a, komiks jest głęboko zaangażowany społecznie. To, co atakuje Aishę to nie potwory, lecz ludzka niechęć, a niekiedy nawet nienawiść, która w tej historii uzewnętrznia się właśnie jako dziwaczna, wroga kreatura. W tej historii wyraźnie widać, jak nieufni potrafią być wobec siebie ludzie żyjący ze sobą pod jednym dachem. Choć Aisha wydaje się świetną opiekunką dla małej dziewczynki, matka jej chłopaka, choć bardzo stara się to ukryć, traktuje kobietę z dystansem, właśnie ze względu na wyznawaną wiarę.

Z drugiej strony mam wrażenie, że scenarzysta w pewien sposób sankcjonuje zachowania, które chce potępiać. Jestem zdania, że dyskryminowanie kogokolwiek z jakiegokolwiek powodu jest złe. Jest moralnie nie w porządku, kiedy kontroluje się zupełnie bezpodstawnie nastolatków tylko dlatego, że są czarnoskórzy, jeżeli policjant nie zachowałby się tak samo wobec osoby o innym kolorze skóry. Jednak są w komiksie dwie sytuacje, które wzbudziły moje wątpliwości. Po pierwsze scena, w której przyjaciółka głównej bohaterki idzie porozmawiać z jej sąsiadką po tym jak dowiaduje się, że kobieta zeznała, iż widziała, jak Aisha zepchnęła ze schodów dziewczynkę i jej babcię. Owszem, czytelnik wie, że kobiety są w tym momencie atakowane przez potwory, a Aisha chce im pomóc, ale bez tego kontekstu sytuacja wygląda tak, jakby spadły na skutek szamotaniny, a nie na skutek pomocy udzielonej przez Aishę. Tymczasem przyjaciółka Aishy oskarża kobietę o bycie rasistką, która oskarża kogoś tylko na podstawie faktu bycia Arabką. Tymczasem to nieprawda, bo kobieta była na klatce w trakcie zdarzenia i ewidentnie „coś” widziała. Źle zinterpretowała, bo nie dostrzegła potwora, ale widziała całą sytuację. Pojawia się ona wtedy po raz pierwszy i nie otrzymujemy wcześniej żadnych informacji jakoby była rasistką, a do tego widzimy scenę, jak wchodzi na klatkę w momencie zdarzenia, więc zeznaje zgodnie ze swoją wiedzą, bez żadnych złych intencji. Tymczasem przyjaciółka Aishy oskarża ją o rasizm zupełnie bezpodstawnie. To właśnie ona używa pochodzenia dziewczyny jako tarczy. Oczywiście gdybyśmy wcześniej otrzymali informację, że kobieta jest uprzedzona do Arabów sprawa wyglądałaby inaczej. Ale należy też spojrzeć na drugą stronę medalu. Nie można negować czyichś oskarżeń i podważać jego słów w oparciu o założenie, że skoro należę do mniejszości, to na pewno jestem niewinny, a każdy, kto twierdzi inaczej, to rasista.

Druga kwestia. Mamy rozmowę kilku osób, z której dowiadujemy się, że biała kobieta narzeka, że nie została przyjęta do Google’a, bo firma wprowadziła parytety i zaczęła zatrudniać osoby o innym kolorze skóry niż biały. Scenarzysta chce, żebyśmy bohaterkę potępili, bo to ewidentnie rasistka. Tak, postać ta zostaje nam przedstawiona jako rasistowska. Z drugiej strony nie sposób odmówić jej słowom trochę racji. W idealnym świecie nic poza kompetencjami pracownika nie miałoby znaczenia i wybrano by najlepszą osobę na to stanowisko. W mniej idealnym do procesu rekrutacyjnego przystąpiłoby tyle samo kobiet, ile mężczyzn, osoby o każdym kolorze skóry, każdego wyznania, każdej orientacji. I spośród nich wybrano by najlepszego pracownika. Nie mam nic przeciwko parytetom, bo pozwalają przystąpić, choćby do rozmowy o pracę czy wyborów parlamentarnych, osobom, których w innym przypadku nie brano by pod uwagę. Ale kiedy już damy wszystkim równe szanse, wybierzmy najlepszego. Nieważne: białego czy czarnego, Azjatę czy homoseksualistę. Po prostu najlepszego kandydata lub najlepszą kandydatkę. W momencie gdy odrzucamy osobę o najlepszych kwalifikacjach, bo firma stwierdza, że nie jest Azjatą, znów idziemy w stronę dyskryminacji. Walcząc z jednym rodzajem dyskryminacji, Pichteshote sankcjonuje inny.

Ci sami bohaterowie po chwili idą do swojego mieszkania i zaczynają narzekać, że sąsiad zawłaszcza przestrzeń na wspólnym korytarzu, zajmując znacznie więcej miejsca niż wszyscy inni, a skoro jest Arabem, to na pewno konstruuje bombę. To typowo rasistowskie zachowanie, które trzeba potępić. Kłopot w tym, że bohaterowie potykają się o beczki, a one wybuchają. Sąsiad rzeczywiście okazuje się być terrorystą. Co według mnie nieco podkopuje siłę przekazu.

Jeszcze kilka słów o formie. Słowami i obrazem znacznie trudniej zbudować atmosferę zagrożenia i strachu niż za pomocą środków dostępnych choćby filmowcom. Aaron Campbell poradził sobie z tym znakomicie. Jego rysunki są po prostu przerażające. „Infidel” to naprawdę fantastyczny komiksowy horror. Wywołuje dyskomfort i poczucie grozy podczas czytania.

W warstwie wizualnej „Infidel” jest perfekcyjny. Naprawdę przeraża i tworzy atmosferę napięcia. Niestety scenarzysta zaliczył potknięcie. Autor, który ma ambicje, by walczyć z rasizmem, sam powinien bardzo uważać na to, by nie pokazywać pewnych zjawisk w sposób niewłaściwy czy choćby wątpliwy w interpretacji. Mimo wszystko „Infidel” to ciekawy, poniekąd udany eksperyment. Warto się z nim zapoznać.

Autor: Pichteshote (scenariusz), Aaron Campbell (rysunki)
Tytuł: Infidel
Tytuł oryginalny: Infidel
Tłumaczenie: Małgorzata Jasińska
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Data wydania: czerwiec 2019
ISBN: 9788381107921
Liczba stron: 168