Sherlock Holmes Society. Tom 2. Czarne są ich dusze – Sylvain Cordurié, Stéphane Bervas

Lipiec 31, 2019

Ta cudowna epoka

Jagoda Wochlik

Epoka wiktoriańska dała nam wielu wspaniałych, wybitnych twórców, których dzieła kochane są przez wielu do dziś. Przecież nie wyobrażamy sobie świąt bez jakiejś wersji „Opowieści wigilijnej”. Na zamiłowaniu do epoki wiktoriańskiej opiera się także cały steampunk – literatura, film, moda. Jedna z ikonicznych postaci, bez której nie istniałby dzisiejszy krajobrazu popkultury, będąca jednocześnie doskonałym wytworem swoich czasów, to Sherlock Holmes. Detektyw, skrzypek, kokainista, miłośnik pszczół. Tego właśnie bohatera, który zaliczył już wiele wcieleń zarówno w książkach, filmach, serialach, jak i grach wzięło na warsztat także dwóch francuskich twórców – scenarzysta Sylvain Cordurié i rysownik Stéphane Bervas. Drugi tom ich wspólnego dzieła, zeszytów komiksowych „Sherlock Holmes Society”, wydał właśnie Egmont.

Dla Sylvaina Cordurié praca nad zeszytami komiksowymi, których bohaterem jest słynny londyński detektyw to nie pierwszyzna. Napisał już wiele scenariuszy z Holmesem jako głównym bohaterem. Warto tu wspomnieć choćby o „Sherlocku Holmesie i wampirach Londynu” czy też „Sherlocku Holmesie i podróżnikach w czasie”. Natomiast z pracami Bervasa czytelnik z Polski zetknie się po raz pierwszy.

W drugim tomie „Sherlock Holmes Society” kontynuujemy zagadkę kryminalną zapoczątkowaną w pierwszym zeszycie. Sherlock pragnie odkryć, kto stoi za rozpyleniem wirusa w małej mieścinie. Prowadząc swoje dochodzenie, poznaje tajemniczego mężczyznę. Ten przedstawia się jako Edward Hyde.

Scenarzysta bardzo śmiało poczyna sobie ze spuścizną literacką epoki wiktoriańskiej. Pełnymi garściami czerpie nie tylko z opowieści o Jekyllu i Hydzie oraz o specyfiku, który miał wyekstrahować zło z człowieka, ale wielokrotnie odwołuje się także do świata wykreowanego przez Artura Conana Doyle’a, przywołując choćby fakty z życia Holmesa czy Watsona. W komiksie oprócz Holmesa pojawiają się także pozostali kanoniczni bohaterowie – wspomniany już Watson oraz pani Hudson.

Fabularnie komiks stoi na wyższym poziomie niż tom pierwszy. Jest to jednak zrozumiałe. Tam zarysowany został świat, a zagadkę kryminalną jedynie nakreślono. Tutaj zostaje rozwinięta położono na nią dużo większy nacisk. Poza tym w tym tomie jest znacznie mniej zombiaków. Jeśli o mnie chodzi, to akurat działa na plus drugiego tomu, choć zdaję sobie sprawę, że jest wiele osób, które uznają to za jego wadę.

W przypadku „Sherlock Holmes Society” znacznie bardziej od warstwy fabularnej podoba mi się ta wizualna. Trzeba przyznać, że Stéphane Bervas zrobił wszystko, by oddać koloryt epoki wiktoriańskiej. Pieczołowicie przedstawił nie tylko postaci, ich ubiór, gesty, mimikę, ale także wnętrza i plenery, w których się poruszają. Londyn XIX wieku na kartach tego komiksu żyje. Rysownik nie poszedł na łatwiznę i nie zaserwował nam pustych, umownych kadrów lecz dołożył starań, by maksymalnie wypełnić je szczegółami.

„Czarne są ich dusze” to nie jakaś wybitna historia. To opowiastka wpisująca się w modny kilka lat temu klimat „klasyka plus nieumarli”. Pamiętacie „Dumę, uprzedzenie i zombie”? To coś właśnie w ten deseń, tylko znacznie bardziej na serio. Co też, niestety, nie działa na korzyść tej historii. Przeczytać można, ale w pamięć na długo raczej nie zapadnie.

Tytuł: Sherlock Holmes Society. Tom 2. Czarne są ich dusze
Autor: Sylvain Cordurié, Stéphane Bervas
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Tytuł oryginału: Sherlock Holmes Society tome 2
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: czerwiec 2019
Liczba stron: 56
ISBN: 9788328142145