Reszta świata – Jean-Christophe Chauzy

Lipiec 30, 2019

Innego końca świata nie będzie

Jagoda Wochlik

Książki, filmy, seriale, komiksy, gry komputerowe – niemal każde medium prawie w każdej chwili serwuje nam jakąś wizję końca świata. A to apokalipsa zombie, a to wściekły atak natury, która niemal zmiata z powierzchni Ziemi cały gatunek ludzki, a to jakaś epidemia, która bierze się nie wiadomo skąd. Mam wrażenie, że coraz trudniej powiedzieć coś sensownego i odkrywczego w tym temacie. Czy udało się to francuskiemu scenarzyście i rysownikowi Jean-Christophe’owi Chauzy’emu w, wydanej ostatnio przez Non Stop Comics „Reszcie świata”?

Marię poznajemy, gdy znajduje się na rozdrożu. Właśnie rozstała się z mężem, który odszedł od niej do dużo młodszej kobiety. Po miesiącu spędzonym na wakacjach w górskiej chatce Maria i jej dwaj nastoletni synowie mają wracać do Paryża. Zanim jednak to nastąpi, bohaterka odwozi chłopców do kolegi w sąsiedniej wiosce. Sama natomiast szykuje się do wyjazdu. Tymczasem nadciąga niespodziewana burza, która odcina górskie miejscowości od świata.

Czy „Reszta świata” różni się czymkolwiek od innych opowieści o zagładzie i próbie przetrwania w trudnych warunkach? Właściwie nie. Mamy tu typową historię o walce o przetrwanie i o tym, jak zmieniają się ludzie. Początkowo życzliwi i pomocni, im robi się trudniej, tym większemu zezwierzęceniu ulegają.

W komiksie w zasadzie nie ma nic, co mogłoby zaskoczyć. Obowiązkowo są przestraszone zwierzęta, które zachowują się w nieprzewidywalny sposób i ludzie zmiatani przez bezlitosny żywioł, z którym nie sposób wygrać. Jeśli coś jest w tej historii ciekawe, to tylko relacja matki z synami. Ona robi wszystko, by ich uratować. Oni, zupełnie nie rozumiejąc powagi sytuacji, kompletnie nie doceniają jej starań i cały czas wspominają o ojcu, nie mając świadomości, że tak naprawdę niemal wcale go nie obchodzą. Nawet jeżeli uznać dosłowny koniec świata za metaforę końca świata dla jednostki – Marii, kobiety w średnim wieku, która choć wszystkim wmawia, że odejście męża jej nie obeszło, tak naprawdę jest zdruzgotana i wściekła, to broni się to słabo. Bo opowieści o tym, że nie będzie innego końca świata niż ten nasz własny, osobisty upadek, też znamy już na pęczki, i to znacznie lepszych.

Choć rozumiem, że „Reszta świata” to poniekąd historia podnoszenia się kobiety po rozpadzie związku, to trudno mi uwierzyć, że w chwili gdy nie ma co jeść, a jedno z jej dzieci jest ranne, Maria myśli o tym, jak dawno nie spała z mężczyzną. Przypuszczam, że gdyby autorką tego komiksu była kobieta, raczej nie znalazłyby się w nim sceny masturbacji w obliczu końca świata. Być może się mylę, ale to nie są myśli, które nasuwają nam się w momencie, gdy w każdej chwili nasze życie może zostać zagrożone i nie jesteśmy pewni jutra.

Komiks został naprawdę pięknie wydany. Jest duży, ma właściwie albumowy format, a do tego twardą oprawę. Ale na tym kończą się jego wizualne plusy. Jeśli chodzi o ilustracje, nie powala. Rysunki nie sprawiają, że kibicujemy Marii w jej walce o przetrwanie. A w powieści graficznej o tego rodzaju tematyce ilustracje powinny wzbudzać emocje.

Podsumowując, „Reszta świata” to komiks, który jest w zasadzie żaden. Autor bierze na warsztat temat tak oklepany, że bardziej już nie można i nie robi z nim absolutnie nic twórczego. Bohaterowie są nijacy, co sprawia, że czytelnik im nie kibicuje, a rysunki nie wzbudzają żadnych emocji. Czy jest coś gorszego niż komiks o końcu świata, podczas lektury którego absolutnie nic się nie czuje?

Tytuł: Reszta świata
Autor: Jean-Christophe Chauzy
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Tytuł oryginału: Le Reste du Monde
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Data wydania: maj 2019
Liczba stron: 120
ISBN: 978838110787